Większość osób, które myślą o pierwszym tatuażu, najbardziej boi się jednego: bólu. Coraz więcej osób decyduje się jednak na tatuowanie mimo obaw, bo łatwiej dziś przewidzieć, czego się spodziewać i jak się przygotować. Odczuwanie bólu przy tatuażu da się w dużym stopniu oszacować i świadomie nim zarządzać, jeśli zna się kilka prostych zasad. Zamiast anonimowych opinii z internetu warto uporządkować fakty: co naprawdę boli, gdzie najmocniej i na co ma się realny wpływ.
Od czego naprawdę zależy ból przy tatuażu
Ból przy tatuowaniu nie jest losowy. Zależy od kombinacji kilku czynników, które łatwo pominąć, jeśli patrzy się tylko na pojedyncze relacje znajomych.
Najważniejsze zmienne, które wpływają na odczuwanie bólu:
- miejsce na ciele – grubość skóry, ilość tkanki tłuszczowej, bliskość kości i nerwów
- wielkość i styl tatuażu – delikatne linework vs. mocne cieniowanie i wypełnienia
- czas sesji – godzina a cztery godziny to zupełnie inne doświadczenie
- technika tatuatora – sposób prowadzenia maszynki, nacisk, tempo pracy
- indywidualna wrażliwość na ból – próg bólu, poziom stresu, zmęczenie
Skrajne opinie typu „tatuaż w ogóle nie boli” albo „to najgorszy ból w życiu” najczęściej wynikają z tego, że porównywane są zupełnie różne fragmenty ciała, różne style i różne długości sesji. Sens ma dopiero zestawienie: konkretne miejsce + konkretny rozmiar + czas pracy.
Mapa bólu – które miejsca bolą najbardziej, a które najmniej
Nie ma uniwersalnej mapy bólu, ale pewne schematy dość dobrze się potwierdzają. W uproszczeniu: im cieńsza skóra i mniej „miękkiej” tkanki, tym bardziej boli.
Najłagodniejsze miejsca na pierwszy tatuaż
Do stosunkowo „bezpiecznych” miejsc pod względem bólu zwykle zalicza się:
- ramię (zewnętrzna część)
- przedramię (od strony zewnętrznej)
- łydka
- górna część uda (z boku)
W tych rejonach jest więcej mięśni i tkanki tłuszczowej, a mniej nerwów blisko powierzchni. Ból zwykle określany jest jako drażniący, męczący, ale do wytrzymania, często porównywany do intensywnego drapania lub pieczenia.
Dobrym pomysłem bywa zaczęcie od mniejszego projektu w jednym z takich miejsc, żeby poznać reakcję własnego ciała, zanim zaplanuje się duży tatuaż na bardziej wrażliwej strefie.
Miejsca, gdzie ból jest wyraźnie większy
Silniejsze odczucia pojawiają się zwykle tam, gdzie skóra jest cienka, blisko kości albo w pobliżu skupisk nerwów:
- żebra i boki tułowia
- kręgosłup (szczególnie okolice kości)
- kostki, nadgarstki, łokcie, kolana
- wewnętrzna część ramienia i uda
- stopa, dłoń, palce
W tych strefach ból bywa ostry, momentami „elektryczny”, zwłaszcza przy cieniowaniu i wypełnianiu kolorem. Ciało reaguje mocniej, dlatego planując większy projekt w tych okolicach, sensowne są krótsze sesje lub podział na etapy.
Najbardziej wrażliwe strefy – dla naprawdę zdeterminowanych
Istnieją też miejsca, które większość osób opisuje jako bardzo bolesne, niezależnie od progu bólu:
- pachy
- szyja (szczególnie przód i boki)
- klatka piersiowa przy mostku
- brzuch wokół pępka
- obszary intymne
To miejsca o dużym zagęszczeniu zakończeń nerwowych, często też trudne do utrzymania w pełnym bezruchu. W praktyce większość osób nie wybiera ich na pierwszy tatuaż, jeśli realnie boi się bólu.
Najlepsza „mapa bólu” to rozmowa z tatuatorem o konkretnym projekcie na konkretnej części ciała, a nie ogólny obrazek z internetu.
Rodzaj tatuażu a odczuwanie bólu
Sam motyw ma drugorzędne znaczenie. Znacznie ważniejsze jest to, jak będzie wykonany – w jakiej technice i jak długo potrwa wizyta.
Linie, cieniowanie, wypełnienia – dlaczego ból się zmienia
Standardowo sesja tatuażu dzieli się na kilka etapów, które odczuwa się inaczej:
Delikatne kontury (linework) – przy cienkiej igle ból bywa punktowy, ostry, ale krótkotrwały. Wiele osób mówi, że to „kłucie z drapaniem”, znośne zwłaszcza przy mniejszych projektach. Problemem częściej jest stres niż sam ból.
Cieniowanie – używane są inne konfiguracje igieł, pracujące na większej powierzchni. Odczucie staje się bardziej rozlane, przypominające intensywne, jednostajne pieczenie. Dla niektórych ten etap bywa gorszy, bo trwa dłużej na jednym obszarze.
Wypełnienia kolorem – łączenie ruchów, często przechodzenie kilka razy przez to samo miejsce. Skóra jest już podrażniona, więc nawet podobna intensywność bodźca boli bardziej niż na początku. Przy dużych kolorowych tatuażach końcówka sesji potrafi być najbardziej wymagająca psychicznie.
Warto mieć świadomość, że ból nie jest stały: zwykle pierwsze 30–40 minut to oswajanie się, potem ciało trochę „przyzwyczaja się” do bodźców, a końcówka długiej sesji bywa najtrudniejsza ze względu na zmęczenie i podrażnioną skórę.
Jak przygotować się, żeby bolało mniej (a przynajmniej nie bardziej)
Na całkowite wyeliminowanie bólu nie ma sposobu, ale można realnie obniżyć jego odczuwanie. Kilka prostych decyzji przed wizytą robi dużą różnicę.
Na kilka dni przed sesją:
- zadbać o nawodnienie – dobrze nawodniona skóra lepiej znosi nakłucia
- wysypiać się – zmęczony organizm gorzej radzi sobie z bólem
- unikać intensywnego opalania i podrażniania skóry w miejscu tatuażu
W dniu tatuażu:
- zjeść normalny, pożywny posiłek – nie przychodzić na czczo
- nie przesadzać z kawą i energetykami – mogą nasilać niepokój i drżenie
- nie pić alkoholu dzień wcześniej i tego samego dnia – rozrzedza krew, utrudnia pracę i gojenie
- ubierać się wygodnie, tak by łatwo odsłonić tatuowane miejsce
Warto zaplanować dzień tak, żeby po sesji nie gonił żaden napięty grafik. Świadomość, że nie trzeba się spieszyć, bardzo uspokaja i obniża napięcie już w trakcie tatuowania.
Środki znieczulające – czy mają sens?
Temat kremów znieczulających budzi emocje zarówno wśród klientów, jak i tatuatorów. Odpowiedź nie jest zero-jedynkowa.
Plusy i minusy znieczulenia miejscowego
Kremy z lidokainą mogą realnie zmniejszyć odczuwanie bólu w pierwszej fazie pracy. Dają jednak kilka efektów ubocznych, o których rzadko wspomina się w reklamach:
- mogą zmienić elastyczność skóry, co utrudnia precyzyjne prowadzenie igły
- działają ograniczony czas – gdy przestają działać, ból bywa bardziej intensywny, bo skóra jest już podrażniona
- nie każdy tatuator chce na nich pracować, niektórzy wręcz odmawiają
Dlatego decyzja o znieczuleniu powinna być zawsze omawiana z konkretnym studiem. W wielu przypadkach lepiej sprawdza się po prostu krótsza sesja i podział dużego projektu na etapy niż liczenie na cudowny krem.
Psychika a ból – jak głowa potrafi pomóc (albo przeszkodzić)
Odczuwanie bólu jest w dużym stopniu subiektywne. Ten sam bodziec osoba spokojna i przygotowana opisze inaczej niż ktoś, kto od tygodni nakręca się filmikami z dramatycznymi relacjami.
W praktyce dobrze działa kilka prostych rzeczy:
- rozmowa z tatuatorem przed sesją – ustalenie, co będzie się działo krok po kroku
- oswojenie studia – obejrzenie profilu, realizacji, odwiedzenie miejsca choćby na konsultację
- ustalenie sygnału na przerwę – sama świadomość, że można ją zrobić, obniża napięcie
- zabranie słuchawek i playlisty, która pomaga się skupić na czymś innym niż ból
Dobrym sprawdzianem własnego nastawienia jest proste pytanie: czy bardziej przeraża sam ból, czy raczej to, że nie wiadomo, jak będzie wyglądał cały proces. Im więcej konkretów i faktów, tym mniej miejsca na katastroficzne scenariusze.
Czego oczekiwać po sesji – inny rodzaj bólu
Wiele osób skupia się na tym, jak bardzo boli w trakcie tatuowania, a trochę zapomina o tym, że skóra będzie odzywać się także później. To już jednak inny rodzaj odczuć.
Bezpośrednio po sesji tatuaż zwykle:
- piecze i pulsuje – porównywalnie do intensywnego oparzenia słonecznego
- jest tkliwy przy dotyku, ocieraniu ubrania
- może lekko puchnąć, zwłaszcza w okolicach łydki, stopy, dłoni
Przez pierwsze 24–48 godzin pieczenie może być wyraźne, potem stopniowo przechodzi w swędzenie (normalny etap gojenia). Prawidłowa pielęgnacja – zgodna z zaleceniami studia – ma ogromny wpływ na to, czy odczucia będą tylko irytujące, czy faktycznie bolesne.
Warto nastawić się, że kilka nocy po większym tatuażu może być mniej komfortowych, zwłaszcza jeśli nowy wzór znajduje się w miejscu, na którym zwykle śpi się na boku.
Czy warto robić tatuaż, jeśli bardzo boi się bólu?
To pytanie pojawia się często i nie ma na nie uniwersalnej odpowiedzi. Tatuaż zawsze wiąże się z dyskomfortem, ale:
- przy dobrze dobranym miejscu i wielkości pierwszy tatuaż bywa dla wielu osób zaskakująco znośny
- obawy rzadko pokrywają się z rzeczywistością – zwykle ból jest inny niż wyobrażany, często mniej dramatyczny
- świadomie zaprojektowany projekt (od razu bez poprawek i „dłubania” co kilka miesięcy) oznacza mniej sesji, a więc mniej bólu w długim okresie
Jeśli lęk dotyczy przede wszystkim braku kontroli, pomaga umówienie się najpierw na konsultację bez tatuowania, omówienie procesu, zobaczenie sprzętu i zadanie wszystkich „głupich” pytań. Porządne studio nie ma z tym problemu.
Podsumowując: robienie tatuażu boli, ale w przewidywalny sposób. Świadomość, gdzie, jak i jak długo może boleć, pozwala zaplanować całość tak, żeby ból był elementem procesu, a nie powodem do rezygnacji z czegoś, na czym naprawdę zależy.
